Autoimmunologia a jelita - Akademia naturopatii

Autoimmunologia a jelita

Autoimmunologia a jelita

Dziś już prawie wszyscy słyszeli o układzie odpornościowym, a mało osób o powiązaniu autoimmunologii z jelitami. Tą nazwą określa się cały zespół funkcji i udziału różnych organów, nie da się więc zdefiniować go w organizmie równie łatwo jak np. układu kostnego czy krążenia.

Tak naprawdę – jeśli by interpretować ten system analogicznie do innych, łatwo dających się określić – to układu odpornościowego w organizmie… nie ma.

Dlatego gdy mówimy „układ odpornościowy”, powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę. Jest również wskazane, by posiadać przynajmniej podstawową wiedzę na temat tego, z czego wynika odporność i na czym się opiera.
Jak potwierdza wiele badań klinicznych, podstawą naszej odporności są układy nerwowy i hormonalny, o których pisałem w poprzednich artykułach. Nieco mniejszy wpływ na odporność ma układ limfatyczny.

Z głównych organów biorących znaczący udział w utrzymaniu tego systemu w wysokiej sprawności to szpik kostny, śledziona, wątroba i oczywiście jelita. One to  – jak ocenili różni znawcy tematu – odpowiadają za około 80% jego sprawności.
Jelita są zwane drugim mózgiem, przez system nerwowy mają bezpośrednie połączenie z właściwym mózgiem, który  stanowi centrum układu nerwowego. Wniosek z tego taki, że aby jelita mogły właściwie funkcjonować, najpierw należy uregulować system nerwowy, co spowoduje poprawę pracy mózgu, a w konsekwencji naszego drugiego mózgu.
Jest to o tyle istotne, że emocje blokują układ nerwowy i jednocześnie kumulują się w układzie trawiennym, głównie w jelitach.
Jeśli zatem chcemy mieć silny układ odpornościowy, przede wszystkim musimy zająć się emocjami, które uszkadzają organy i blokują układ nerwowy – ten zaś należy uregulować w następnej kolejności. To pierwsze, najważniejsze kroki do tego, by uzyskać odporność organizmu.

Podsumowując, chcąc skutecznie uregulować jelita reguluj w kolejności: emocje, system nerwowy, hormonalny, jelita.

Oczywiście praca jelit zależy też od innych czynników, ponieważ działanie organizmu to łańcuch przyczynowo-skutkowy – starałem się przybliżyć tę kwestię w pierwszym artykule Żyj Naturalnie (jeśli go nie czytałeś, nadrób to, zanim przejdziesz dalej).
Otóż praca jelit jest bezpośrednio uzależniona od właściwej pracy trzustki, wątroby i dwunastnicy. Wystarczy, że praca któregoś z tych organów zostanie zaburzona, a natychmiast zmniejszy się nasza odporność na czynniki patogenne.

Od czego natomiast zależy właściwa praca dwunastnicy, wątroby i trzustki? Odpowiedź jest prosta: zależy od jakości pracy żołądka. Na zaburzenie pracy żołądka wpływają zaś emocje, wynikające m.in. z perfekcjonizmu, lub totalne tzw. olewatorstwo. Nadmiar któregokolwiek z tych czynników potrafi znacząco zakłócić chociażby prawidłowe wytwarzanie kwasu solnego, co ma bezpośredni wpływ na pracę dwunastnicy, wątroby, trzustki czy jelit. Zatem emocje zaburzają pracę żołądka równie łatwo jak blokują system nerwowy.

Miałem to szczęście uczyć się o tym, jak ważny jest kwas żołądkowy, bezpośrednio od współczesnego nam odkrywcy dr. Jonathana Wrighta.

Przekazał mi informacje, które sam znalazł w starych książkach medycznych i równie starych badaniach klinicznych, oraz te wynikające z jego własnego doświadczenia. Staram się je przekazywać w niezmienionej formie, w przeciwieństwie do wielu polskich „fachowców”, którzy uzyskali swą wiedzę najczęściej poprzez tzw. głuchy telefon lub artykuły pisane przez uczniów uczniów dr. Wrighta. Jak wiemy, takie przekazy zazwyczaj charakteryzują się tym, że końcowy przekaz jest mocno zdeformowany…

Zablokowany układ nerwowy bezpośrednio wpływa na system hormonalny, oczywiście zakłócając jego normalną, właściwą pracę, co może być kolejnym powodem zwiększonego napięcia nerwowego lub przeciwnie – braku odpowiedniego napięcia. Gdy natomiast zakłóci te funkcje w żołądku i w porę tego nie naprawimy, jest tylko kwestią czasu, że posypie się nam układ trawienny. Gdy zacznie już coś w nim szwankować, lekarz będzie długo i namiętnie leczył objaw, np. zgagę, zwłóknienie wątroby, zapalenie jelita grubego itd. Nie rozumie on bowiem – jako że nikt tego nie uczy na akademiach medycznych – prostych powiązań przyczynowo-skutkowych, nie ma więc raczej szans, by skutecznie wyleczył pacjenta.

Zakłócony system hormonalny może np. niekorzystnie wpłynąć na funkcje przysadki, czyli na „szefa” układu hormonalnego, czego skutek może być dożywotnio leczony jako np. niedoczynność tarczycy – znowu przez kogoś bez większego pojęcia o leczeniu…i łańcuchu przyczynowo-skutkowym

Na pewno już rozumiesz, że w przypadku osłabienia układu odpornościowego nie wystarczy dostarczyć do organizmu probiotyków.

Oczywiście na krótką metę są pomocne, ale jeżeli nie wyregulujesz całości organizmu, to szanse na pełną odbudowę odporności są raczej małe. Jak na razie w naszej ojczyźnie wiedza i świadomość są na tym poziomie, że „wielcy” znawcy leczenia skupiają się głównie na promowaniu probiotyków.
Przy okazji oczywiście je sprzedają, bez żadnego wyjaśnienia, że poza tym należy przeprowadzić cały proces uzdrowienia organizmu. Tylko czy naprawdę możemy mieć do nich pretensje, że korzystają z tego czego my sami nie chcemy rozumieć?

Nie mam tu więcej miejsca, by nawet skrótowo omówić kolejne elementy, które są równie ważne w odbudowie systemu odpornościowego, chciałbym bowiem poruszyć jeszcze temat autoimmunologii.

Choroby autoimmunologiczne – takie jak reumatyzm, choroba Hashimoto, stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona, alergie, nowotwory i około 80 innych – polegają (w wielkim skrócie) na tym, że system odpornościowy atakuje komórki własnego organizmu.

Biorąc pod uwagę to, co napisałem w pierwszej części artykułu, zastanów się, czy typowe medyczne leczenie – w końcowym etapie sprowadzające się do operacji, chemioterapii, radioterapii, podawania sterydów, środków przeciwzapalnych i przeciwbólowych – ma realne szanse na powodzenie.

Myślę, że zgadzamy się tutaj co do tego, że gdy człowiek całe lata był w ten lub podobny sposób „leczony”, to często zmiany są już tak zaawansowane i organizm jest tak zatruty, że nie sposób je zatrzymać czy odwrócić i że w zasadzie to dobrze, że takie środki istnieją i mogą ulżyć w cierpieniu.

Rzecz w tym, by je jeśli już, zastosować na końcu a nie początku problemu!

W poważnych chorobach niewiele osób ma odwagę całkowicie odstawić chemikalia i najpierw odtruć swój organizm, by mógł on chociażby zacząć reagować na zioła.

Niestety w wielu przypadkach u takiego pacjenta stymuluje się układ odpornościowy. Za każdym razem, a mam takich pacjentów niemało, szokuje mnie to, że terapeuta bądź lekarz (choć oni rzadziej stosują takie leczenie) podał choremu coś na zwiększenie odporności. Dlaczego?

Jeżeli ktoś cierpi na chorobę autoimmunologiczną, to nie wolno mu podawać czegokolwiek, co wzmacnia odporność, gdyż tym samym wzmacnia się odpowiedź immunologiczną, czym zaostrza się objawy choroby.

To takie proste, logiczne i na dodatek potwierdza się w praktyce, że aż uwierzyć nie mogę, że polscy lekarze czy naturopaci rzadko kiedy o tym wiedzą.
Gdzie oni się zatem uczyli i kto im dał dyplom?!

Piszę o tym otwarcie, bo przecież w pojedynkę nie jestem w stanie do każdego dotrzeć. Mam nadzieję, że od teraz pojawią się różne artykuły na ten temat, tak samo jak po wydaniu moich książek o leczeniu przyczynowym Rak to nie wyrok, których ukazanie się sprawiło, że nagle pół Polski zaczęło leczyć przyczynowo… Choć, jak łatwo się domyślić, większość tych terapeutów niespecjalnie wie, o czym mówi.

Oczywiście nie dam rady tutaj dokładnie wyjaśnić całego mechanizmu, jak postępować w przypadku każdej z tych chorób, łącznie z rakiem, ale pragnę zwrócić uwagę na to, byś był czujny na zalecenia prowadzącego terapie. Teraz wiesz o kolejnym bardzo ważnym elemencie.

Nie ma ważniejszej rzeczy niż właściwa diagnoza

– gdy diagnozujący się pomyli, wówczas całe leczenie jest niewłaściwie ukierunkowane i efekty będą adekwatne do niego. Diagnostykę należy zawsze przeprowadzać wnikliwie, a na to potrzeba czasu i często pieniędzy, by wykonać wszystkie testy, które mogą potwierdzić lub wykluczyć chorobę.
Droga na skróty, bo np. panel hormonalny kosztuje ponad 1000 zł, więc go nie zrobisz, jest bardzo krótkowzrocznym podejściem, tak samo jak zbadanie poziomu dwóch czy trzech hormonów – nie spodziewaj się, że to wystarczy.
Poziom hormonów to nie tylko to, że mieszczą się w zakresie normy, ale także ich wzajemny stosunek, o czym nie wielu wie, a żeby go ocenić, trzeba zrobić cały panel, a nie tylko TSH i kortyzol.

Oczywiście podczas ustalania terapii należy pacjentowi, u którego wystąpił proces autoimmunologiczny. Podać preparaty, które potrafią zahamować ten proces, a jednocześnie – jeśli jest to konieczne – wzmacniają układ odpornościowy. Na pierwszy rzut oka są to działania wzajemnie się wykluczające, ale to tylko pozory, dlatego że są substancje jednocześnie zmniejszające autoagresje i wzmacniające odporność.
Faktem jest że żaden z typowych  znanych mi produktów na wzmocnienie odporności dostępnych w sklepach czy różnych sieciach sprzedaży nie spełnia tych dwóch warunków, wiec nie daj się robić w przysłowiowego konia…

W serii Rak to nie wyrok znajdziesz opis techniki, która skutecznie reguluje proces autoimmunologiczny.

Najczęściej trzeba ją stosować przez długi czas, jeżeli jednak do tej techniki dołączysz inne zalecenia opisane w moich książkach, znacznie skrócisz okres leczenia.

Ryszard Grzebyk